sobota, 16 lipca 2016

Metamorfoza szafy

Witajcie,
W lutym zakupiłam szafę na OLX z zamiarem pomalowania jej na biało. Szafa ogólnie w dobrym stanie, jedyny jej mankament to kilka dziurek do zaszpachlowania i brak lustra, które mnie i tak nie jest potrzebne :) 



Prawie w całym domu miałam szafę a raczej jej rozłożone elementy, bo została rozkręcona już do transportu co akurat jest ogromnym plusem do malowania. Nie wyobrażam sobie malować jej skręconej, nie da się zajrzeć wtedy w każdy zakamarek.

Mebel został przeze mnie wyszlifowany gąbkami ściernymi o gradacji 60 i 80. Jeśli posiadacie szlifierkę to macie szczęście, ja niestety musiałam poradzić sobie w taki sposób.

Po szlifowaniu mebla czas na "łatanie dziurek". Przed szpachlowaniem, trzeba każde miejsce oczyścić z pyłu, żeby szpachla się dobrze trzymała. Jeśli macie głębokie dziury w meblu, lepiej nakładać szpachlę etapami, co ok. 4 godz. a na ogólne, końcowe schnięcie lepiej poczekajcie 24 h.
Jak już szpachla dobrze wyschnie, szlifujemy jej nadmiar, odkurzamy mebelek wilgotną ściereczką, odtłuszczamy benzynką ekstrakcyjną i możemy malować :)
Malowałam tą samą farbą co komodę czyli Decoral- farba akrylowa do drewna i metalu, kolor śnieżnobiały.
Niestety szafę musiałam malować aż 4 razy, bo kolor wyjściowy był jednak ciemny :/







Najgorsze było składanie mebla :( Szafa nie chciała się wypoziomować, drzwi nie chciały się zamykać przez to zdarła się w niektórych miejscach farba na podstawie szafy.
Po ciężkich i długich próbach udało się ją wypoziomować, jednak zdarta farba pozostała :/
Zatem postanowiłam ściągnąć opalarką farbę całkiem z tego elementu mebla i zostawić go naturalny, pokryty tylko lakierem bezbarwnym ;)

Tutaj szafa jeszcze nieskończona, muszę poprawić zawiasy, kupić tapetę, gałki porcelanowe i okucia.



Ponizej szafa juz po skonczeniu, mysle ze jest na co popatrzec, tez tak
sadzicie? ;-)






niedziela, 10 lipca 2016

Metamorfoza komody

Witajcie :)

Dzisiaj post dotyczący renowacji komody :) 
To była moja taka pierwsza poważna odnowa, nigdy wcześniej nie robiłam tego na ta dużym meblu. Zawsze jakieś małe wiszące szafeczki, świeczniki, taboret itp. 
Jak wyglądała komoda przed renowacją możecie zobaczyć w moim poście -TUTAJ-

Pierwszym etapem było:

OCZYSZCZANIE 

Udało mi się pożyczyć od kolegi opalarkę, za co jestem mu wdzięczna, bo bez niej nic bym nie ruszyła. 
Tym sprzętem pożegnałam kilka warstw starej farby olejnej ;)





                                                                   SZLIFOWANIE

Etap ten odbył się niestety papierem ściernym nałożonym na wkrętarko- wiertarkę.
Oczywiście te miejsca gdzie nie można było dotrzeć tym sprzętem musiałam szlifować samym papierem. Praca ogólnie męcząca i pyląca :/ dlatego przeniosłam się z tym do piwnicy.




MALOWANIE

Do malowania użyłam farby akrylowej Decoral Śniożnobiała. Farba nie śmierdzi, nie kapie, jest wydajna i ekologiczna :) Oczywiście przed malowaniem odkurzyłam i odtłuściłam mebel :)

Z braku doświadczenia i czasu, który gonił i wrzucał na moje barki również przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia, pomalowałam komódkę bez szpachlowania :/ I to był mój błąd.
Efekt oczywiście nie był jak dla mnie zadowalający. Nie mogłam patrzeć na te wszystkie wżery i niedoskonałości :(





Mądry Polak po szkodzie...
W marcu po renowacji szafy (wkrótce post) znalazłam czas i postanowiłam poprawić swój nieudany projekt. Zmatowiłam farbę i nałożyłam szpachlę na miejsca, ktore tego wymagaly ;)

Tym razem udało mi się również ściągnąć uchwyty z szuflady, które nie doczyściły się tak jak bym chciała. Po zdemontowaniu i wyczyszczeniu stwierdziłam że i tak nie powrócą one na swoje miejsce bo zastąpią je piękne gałki porcelanowe :)

Tak wygląda komoda z nałożoną szpachlą...



Szlifowanie szpachli, odkurzanie i malowanie :)







Jak może zdążyliście zauważyć komoda miała dwie inne nogi, oczywiście zastąpiłam je nowymi takimi samymi :)






Teraz to ona wygląda ;)
Efekt jak dla mnie zadowalający! :)
A dla Was? ;-)

czwartek, 17 marca 2016

Tęsknota za wiosną i moją Ziemią Lubuską ;(

Witam Was serdecznie,

Przepraszam, że tak długo nie byłam tutaj aktywna ale pochłonęła mnie renowacja nie tylko komódki, o której Wam już pisałam ale także ogromnej starej szafy - wkrótce post :)
Komódka jest już prawie skończona, jeszcze tylko małe poprawki i będzie finał :)
Efektem końcowym oczywiście się pochwalę.

Cieszę się, że mimo mojej nieobecności, odwiedzacie mojego bloga i bardzo Wam za to dziękuję :)

Co do tęsknoty za wiosną to nie mogę się jej już doczekać, bo jej podrygi widać już za oknem.
Dlatego odliczam każdy dzień, bo wiosna to moja ulubiona pora roku... :)

Za co ją kocham?
Za jej kolory, którymi obsypuje drzewa i pola, za żółć rzepaku, za ćwierkanie ptaków, za jej przyjemną temperaturę, za słoneczko które nas ogrzewa ale jeszcze nie przegrzewa, za burze, za to że to dopiero wiosna, że tyle jeszcze przed nami ciepłych, długich i wspaniałych dni także tych letnich.
A najbardziej za to, że znowu będę wyjeżdżać do jedynego miejsca na Ziemi gdzie życie zwalnia, gdzie łyka się tylko świeże, wiejskie powietrze, gdzie spaceruje się po lesie i odwiedza moje kochane opuszczone domy... :) Ciekawa jestem jak jesienne wichury, zimowe mrozy i śnieżyce wpłynęły na ich stan ;(


Poniżej zdjęcie dla polepszenia humoru, bo świat za oknem malowany jest jeszcze w niektóre dni smutnymi barwami :( Ale nie ma się co przejmować, już bliżej jak dalej :) Jupiii







piątek, 20 listopada 2015

Komódka do renowacji- POMOCY!!! :)

Witam Was bardzo serdecznie :)

Przepraszam, że tak dawno się nie odzywałam ale to wina braku czasu, ciągle coś no i ta jesienna dołująca pogoda :( Chyba szykuję się do zimowego snu he he :)

Za to nie przestałam kochać starych mebelków :)
W związku z czym zwracam się do Was z prośbą o porady w kwestii odnowienia komódki, niestety pomalowanej farbą olejną łącznie z uchwytami i okuciem. Na prawych drzwiczkach zamiast okucia z kluczykiem ktoś przykręcił zwykły uchwyt meblowy dla wygody ;/

Podpowiedzcie mi proszę jak ją doprowadzić do idealnego stanu, czym ją oczyścić czy opalarką czy może jakiś preparatem do ściągania farby a może papierem ściernym chociaż chyba nie dam rady bo jest to metoda dosyć ciężka jeśli chodzi o tak "trudny"i duży mebel.
Jakich farb używacie? Chcę aby była w takiej samej kolorystyce jakiej jest czyli biała ale matowa z naturalnym blatem.

Poniżej zdjęcia skarbu przed renowacją :) Jak tylko skończę jej odnowę to się pochwale zdjęciami w nowym poście :)









Będę ogromnie wdzięczna za każdą wskazówkę a na pewno macie duże doświadczenie :)
Dziękuję.

niedziela, 1 listopada 2015

Zagórze Śląskie - upadek i powstanie - Dolny Śląsk

Zagórze Śląskie – wieś w Polsce położona w województwie dolnośląskim, w powiecie wałbrzyskim, w gminie Walim.
Usytuowana jest w dolinie Bystrzycy, pomiędzy Górami Sowimi i Górami Czarnymi.
W latach 1975-1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa wałbrzyskiego.
Graniczy ze wsiami: Jugowice, Niedźwiedzica, Dziećmorowice, Lubachów, Michałkowa.

Wieś powstała jako osada związana z zamkiem Grodno i nosiła tą samą co zamek nazwę, co powoduje trudności z ustaleniem czy dokumenty odnoszą się do miejscowości czy do zamku. Wiadomo, że w 1372 roku, istniał folwark u podnóża zamku. W kolejnych stuleciach Zagórze Śląskie należało do kolejnych właścicieli zamku.

W 1825 roku we wsi było 61 domów, folwark, wolne sołectwo, szkoła ewangelicka, przytułek, browar, gorzelnia, bielnik, 3 młyny wodne, olejarnia, tartak, młyn do mielenia kory dębowej, folusz, sezonowa cegielnia, 5 warsztatów bawełnianych oraz 53 warsztaty lniane.

W 2 połowie XIX wieku, nastąpił remont i udostępnienie Zamku zwiedzającym, co spowodowało przekształcenie się Zagórza w miejscowość letniskową.

Na początku XX atrakcyjność Zagórza wzrosła wraz z uruchomieniem Kolei Bystrzyckiej oraz utworzeniem sztucznego zbiornika wodnego -Jeziora Bystrzyckiego (Lubachowskiego).


W okresie międzywojennym w Zagórzu funkcjonowało 5 hoteli i pensjonatów, dysponujących ok 100 miejscami noclegowymi, oraz schronisko młodzieżowe z 38 miejscami i polem namiotowym.

Po II wojnie światowej miejscowość zachowała turystyczny charakter.

Zagórze Śląskie niegdyś tętniący życiem ośrodek wypoczynkowy nad jeziorem Bystrzyckim, do którego kiedyś Wałbrzyszanie i mieszkańcy pobliskich miast przyjeżdżali i korzystali z uroków tego miejsca, jeszcze do niedawna stało zaniedbane, puste i popadające w ruinę.



Wszystko za sprawą dzierżoniowskiej spółki wodociągowej, która walczyła o całkowity zakaz wchodzenia do Jeziora Bystrzyckiego.
Z kolei samorządowcy desperacko walczyli o turystyczną przyszłość okolic Zagórza.
W grudniu 2012 roku wygasło pozwolenie wodno-prawne na użytkowanie zbiornika. Wodociągi wystąpiły z nowym wnioskiem, drastycznie zaostrzającym uregulowania, dotyczące sztucznego jeziora. Nie tylko nie chcieli zgodzić się na kąpielisko, ale nawet na plażowanie
Woda pitna musi spełniać surowe wymagania zanim zostanie w stacjach uzdatniania doprowadzona do stanu, w którym można ją pić. Nie widzieli możliwości, by połączyć to z utworzeniem kąpieliska. Poza tym, twierdzili, że jezioro w Zagórzu jest zdradliwe, ma zimną wodę, silny nurt, więc kąpiel w nim nie należy do przyjemnych i bezpiecznych.

Przez czas bitwy o kąpielisko, miejsce niestety straciło swoje funkcje a co najważniejsze turystów. Doznało totalnego zniszczenia rekreacyjno-wypoczynkowych walorów zagórzańskiego jeziora. Domki letniskowe zostały zdemolowane, okradzione z tego co jeszcze można było zabrać i doszczętnie zniszczone.



Ośrodek posiada wiszący, bujający się most, który przez wiele lat był również nieczynny. Niestety nie spełnia on warunków technicznych, wg obecnych norm most wiszący nie może być węższy niż 1,5 metra, a ten ma 1 metr i 10 cm. I nie może się bujać! Dlatego w planach jest wybudowanie nowej kładki. Koszty wybudowania nowego mostu wyniosą 4 miliony zł, na czas przygotowania dokumentacji i pozyskania środków na budowę stary most jest warunkowo dopuszczony do ruchu.

Most w 1975 roku



A tutaj gdy już był nieczynny



Objeżdżając Zagórze można dotrzeć do zapory wodnej na Bystrzycy tworzącej Jezioro Bystrzyckie (Lubachowskie). Tama została zbudowana w latach 1912-1917, jedna z największych na Dolnym Śląsku.


Budowa zapory na rzece Bystrzycy ponad Lubachowem. Latem 1914 roku budowa była już w późnym stadium zaawansowania, jednak wybuch wojny pokrzyżował plan szybkiego jej uruchomienia i dopiero 3 lata później w 1917 roku instalacje zapory (dla potrzeb elektrowni w Lubachowie) zostały uruchomione. Dobrze na "dnie" jeziora widać sieć kolejki wąskotorowej zaopatrującej od Zagórza Śląskiego plac budowy.





Idąc za hotelem w prawo w górę można dotrzeć do Zamku Grodno z pierwszej poł. XIV w.


Dużo ciekawych zdjęć z lat 60 kiedy ośrodek był pełen turystów a także z 2012 roku kiedy ośrodek był już i jeszcze zniszczony można obejrzeć -TUTAJ- 

Ośrodek dawniej





i teraz








Mieszkańcy Dolnego Śląska a także turyści mogą się tylko cieszyć, że tak atrakcyjne miejsce zostało uratowane.