środa, 12 sierpnia 2015

Wiejski taboret... Czyli jak brzydkie kaczątko przemieniło się w pięknego łabędzia :)

Taborecik... Nie jedna osoba by go postawiła pod śmietnikiem, ale NIE JA!!!
Więc co postanowiłam zrobić??? Nadać mu nowe życie :D

Taboret stary, przemysłowy, pomógł nam podczas naszego remontu i nawet go przeżył :) więc trzeba było mu się za to odwdzięczyć :)

Zdjęcie przed metamorfozą...



Ciężko było zejść do żywego drewna, bo zeszlifować starą ciemnobrązową farbę nie jest łatwo ale za pomocą szlifierki, papierów i gąbek ściernych po ciężkich staraniach jakoś się udało :) Uff... Może kiedyś w końcu zbiorę się do kupienia opalarki, już by się tyle razy przydała :(

Chciałam aby był w takim oczywiście wiejsko-prowansalskim stylu czyli białe nogi a siedzisko w naturalnym kolorze drewna i tak też się stało :)

A oto efekty metamorfozy...




A tutaj już na swoim miejscu :)



8 komentarzy:

  1. piękny efekt!
    w ogóle strasznie mi się podoba Twój kącik pod oknem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) Ty też masz piękny "kącik jadalniany" no i w ogóle masz lepszy klimat w kamienicy niż ja w betonowym świecie :(

      Usuń
  2. Piekno tkwi w szczegolach... Zdolna z Ciebie babka... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Firankę kupiłam na targu staroci na Młynie we Wrocławiu a zazdrostkę w second-handzie ;)

      Usuń

Dziękuję za miłe słowa :)